Najważniejsza zasada: nie dobieraj „na oko”

Przewymiarowanie to częsty powód przepłacania: wyższa cena zakupu, gorsza praca przy małych obciążeniach i potencjalnie słabszy komfort. Dobre praktyki mówią wprost: obciążenia powinny wynikać z obliczeń, nie z „regułek”.

Jak wybierać, żeby wydać dobrze (a nie dużo)

  1. Policz zapotrzebowanie na chłód (zysk od słońca, okien, ludzi, sprzętów, kuchni, poddasza).
  2. Wybierz typ systemu:
    1. Split (najczęściej najlepsza relacja cena/efekt dla 1–2 pomieszczeń)
    1. Multi-split (estetyka i mniej jednostek na elewacji, ale zwykle drożej w zakupie i serwisie)
  3. Patrz na SEER/SCOP i etykiety – to wskaźniki sezonowej sprawności (realniejsze niż „moc maksymalna”). W UE są to parametry powiązane z wymaganiami ekoprojektu i etykietowania.
  4. Hałas: sprawdź dB(A) jednostki wewnętrznej na niskich biegach (sypialnia) i zewnętrznej (sąsiedzi).
  5. Montaż: najtańsza klimatyzacja robi się droga, gdy montaż jest „na skróty” (skropliny, trasa, skraplanie na elewacji, brak próżni).

Jak nie dopłacać za „marketing”

  • Dopłacaj za: cichą pracę, dobrą automatykę, stabilne odszranianie (gdy ma grzać), sensowną gwarancję, serwis.
  • Ostrożnie z dopłatą za: „plazmy”, „cudowne jonizacje” (jeśli nie masz realnej potrzeby i potwierdzonych funkcji).

Mini-wzór na koszty chłodzenia (orientacyjnie)

Jeżeli urządzenie ma wysoką sezonową sprawność, to zużycie prądu na dany efekt chłodniczy spada. W praktyce: im lepszy SEER, tym niższy rachunek przy tym samym komforcie.